To, co wczoraj było ostrzeżeniem, dziś zamieniło się w chaos. W poniedziałek przed południem północno-wschodni Kraków sparaliżowały gigantyczne korki. Rejon Serenady, Parku Wodnego i ronda Barei całkowicie stanął. Kierowcy relacjonowali, że wyjazd z parkingu galerii zajmuje nawet godzinę, a kolejki ciągnęły się aż do Bora-Komorowskiego i Strzelców. Objazdy, które miały rozładować ruch, tylko go pogłębiły.
Zamknięcie ulicy Dobrego Pasterza – jednej z najważniejszych arterii tej części miasta – okazało się początkiem komunikacyjnego paraliżu. Ulica została odcięta w piątek, 8 listopada, w związku z przygotowaniami do budowy linii tramwajowej do Mistrzejowic. Termin? Najgorszy z możliwych. W przeddzień długiego weekendu, gdy tysiące krakowian ruszyły na zakupy i wyjazdy, miasto postanowiło zamknąć kluczowy odcinek drogi.
W sobotę pojawiły się pierwsze korki, a tymczasem na placu budowy nic się nie działo – o czym pisaliśmy wczoraj – a dziś rano Kraków zobaczył skutki tej decyzji. Pod Serenadą i Parkiem Wodnym samochody przestały się poruszać, autobusy utknęły w miejscu, a kierowcy z osiedli w rejonie Bohomolca i Jurczaka próbowali przebijać się bocznymi ulicami. Ruch z Bora-Komorowskiego i Strzelców zablokował się całkowicie, a zatory sięgały aż po Opolską i Młyńską.
Zamknięcie Dobrego Pasterza w Krakowie. Czy Kraków stać na wolne dni na budowie?
– To absurd, że miasto zamyka główną ulicę przed długim weekendem, gdy wiadomo, że wszyscy ruszą na zakupy. Teraz wszystko stoi, a na budowie dalej nic się nie dzieje – mówi jeden z mieszkańców Prądnika Czerwonego.
ZDMK tłumaczy, że to dopiero „organizacja placu budowy”. Tyle że organizacja w praktyce polega na tym, że kierowcy stoją w miejscu, a ruch rozlał się po całym kwartale ulic. Objazdy przez Bora-Komorowskiego, Strzelców i Lublańską od rana są nieprzejezdne, a rondo Barei zamieniło się w zamknięty krąg bez wyjazdu.
Kierowcy i pasażerowie próbują dowiedzieć się, co się dzieje, ale oficjalnych informacji brak. Na profilu prezydenta Aleksandra Miszalskiego nie ma nawet wzmianki o korkach i utrudnieniach, nie mówiąc już o jakimkolwiek pomyśle na rozwiązanie problemu. Miasto milczy, a mieszkańcy stoją w miejscu.
Wczoraj pisaliśmy, że Krakowa nie stać na wolne dni na budowie. Dziś widać to wyraźnie. Dobrego Pasterza została zamknięta bez sensu – przed długim weekendem, bez przygotowania i bez planu. Jeśli tak ma wyglądać początek inwestycji za, to północno-wschodni Kraków może szykować się na miesiące paraliżu.






















