Przy stadionie Cracovii, tuż przy alei Focha, pojawiła się nowa „Żabka”. W innych częściach miasta nikt nie zwróciłby na to uwagi – w końcu zielone logo tej sieci wyrasta już niemal na każdym rogu. Ale przy Kałuży sprawa wygląda inaczej. Tutaj, gdzie barwy mają swoje znaczenie, kolor fasady potrafi wywołać dyskusję ostrzejszą niż niejeden mecz.
Zdjęcia zielonego szyldu błyskawicznie obiegły internet. Kibice pytali, jak klub mógł zgodzić się na takie „oszpecenie stadionu”. Jeden z fanów napisał wprost do prezesa Mateusza Dróżdża, przypominając, ile pracy kosztowało odświeżenie identyfikacji wizualnej Cracovii i jak łatwo można ten wysiłek zniweczyć jednym najemcą. Inni dorzucali ironiczne komentarze, że jeśli już, to taka kolorystyka bardziej pasowałaby po drugiej stronie Błoń.





źródło: Puls Krakowa
Rzecznik Cracovii, Kamil Jagodyński, tonuje nastroje. Tłumaczy, że to tylko etap przygotowań lokalu do otwarcia i że nikt nie planuje, by zielony neon na stałe zdominował fasadę stadionu. Kolory mają zostać dopasowane do architektury obiektu, a na elewacji pojawią się też elementy klubowe. „Pierwsza prośba – mniej nerwów. Prace nie są jeszcze skończone, druga – trochę cierpliwości” – napisał w odpowiedzi na jeden z internetowych wpisów.
W istocie, wzdłuż Alei Focha od lat funkcjonują różne punkty usługowe. Na parterze stadionu działa m.in. restauracja, kilka biur i sklepów. Tyle że żadna z wcześniejszych witryn nie rzucała się w oczy tak mocno, jak świecąca zieleń „Żabki”. Stadion Cracovii, ukończony 14 lat temu, miał być wizytówką klubu – surową, elegancką bryłą z jasnym kamieniem i dyskretnymi detalami. W tym kontekście zielone logo rzeczywiście wygląda jak plama w obrazie.
Niektórzy komentatorzy zwrócili też uwagę, że sieć „Żabka” od niedawna należy do grupy CVC Capital Partners – tej samej, która w 2024 roku przejęła Comarch, dawną spółkę-rodzic Cracovii. Po śmierci Janusza Filipiaka klub trafił w ręce amerykańskiego inwestora polskiego pochodzenia, Roberta Platka. Comarch pozostał sponsorem, a Elżbieta Filipiak zachowała mniejszy pakiet udziałów. Trudno więc oprzeć się wrażeniu, że historia zatoczyła koło: Cracovia wciąż ma w tle biznesowe ślady dawnego właściciela, choć w zupełnie innej odsłonie.























