Urząd miasta i Ministerstwo Obrony Narodowej zawiesiły rozmowy dotyczące włączenia Szpitala im. Gabriela Narutowicza do tworzonego Małopolskiego Wojskowego Instytutu Medycznego. Według władz miasta nie udało się osiągnąć porozumienia w sprawie gwarancji zatrudnienia i warunków wynagradzania pracowników. Decyzja zapadła tydzień po rozpoczęciu przez Łukasza Gibałę zbiórki podpisów pod petycją przeciwko połączeniu obu placówek.
Jeszcze w czerwcu miasto planowało włączyć Szpital Narutowicza do nowego instytutu, który miał powstać wspólnie z 5. Wojskowym Szpitalem Klinicznym. Rozmowy rozpoczęto przede wszystkim z powodu trudnej sytuacji finansowej miejskiej lecznicy. Zadłużenie placówki szacowane jest na około 323 mln zł. Samorząd liczył, że współpraca z resortem obrony pozwoli stworzyć silny ośrodek medyczny i naukowy oraz otworzy drogę do nowych inwestycji.
Rozmowy zakończyły się jednak bez porozumienia z pracownikami obu szpitali w sprawie gwarancji zatrudnienia i zasad wynagradzania – Od początku zależało nam na tym, aby Szpital im. Narutowicza mógł stać się częścią tego ważnego projektu. Niestety, równolegle do prowadzonych rozmów temat zaczął być wykorzystywany w bieżącej debacie politycznej. Trudno prowadzić spokojny dialog z pracownikami, gdy wokół przyszłości szpitala narastają emocje i pojawiają się polityczne interpretacje – przekazał komisarz Krakowa Stanisław Kracik. Jak dodał, decyzja o ewentualnym włączeniu Szpitala Narutowicza do instytutu będzie mogła wrócić dopiero po osiągnięciu porozumienia z pracownikami obu placówek, związkami zawodowymi, radnymi oraz pozostałymi stronami uczestniczącymi w rozmowach.
MON uznało natomiast, że na obecnym etapie sprawniejszym rozwiązaniem będzie utworzenie instytutu wyłącznie na bazie wojskowej służby zdrowia. Według miasta ma to pozwolić szybciej zrealizować cele związane z rozwojem wojskowej medycyny oraz zapewnić większą przewidywalność całego procesu – Mamy konkretne zadania, które musimy zrealizować bez zbędnej zwłoki. Dotyczą one zabezpieczenia medycznego na najwyższym możliwym poziomie zarówno dla żołnierzy, jak i pacjentów cywilnych. Przypominam, że 98 proc. naszych pacjentów to właśnie cywile – podkreślił dyrektor 5. Wojskowego Szpitala Klinicznego prof. Bartłomiej Guzik.
W ubiegłym tygodniu Łukasz Gibała rozpoczął zbiórkę podpisów pod petycją przeciwko połączeniu obu placówek. Lider klubu Kraków dla Mieszkańców domagał się pozostawienia Szpitala Narutowicza w strukturach miasta oraz wstrzymania wszelkich decyzji do czasu wyboru nowego prezydenta Krakowa. W petycji przekonywal, że przekazanie szpitala do nowego instytutu oznaczałoby utratę przez Kraków kontroli nad jednym z dwóch miejskich szpitali oraz jego majątkiem. Zwraca również uwagę na przyszłość Szpitalnego Oddziału Ratunkowego przy ul. Prądnickiej i części oddziałów, które po ewentualnym połączeniu mogłyby zostać zreorganizowane – To decyzja na pokolenia, której nie będzie dało się cofnąć – argumentował Gibała.





















